Kredyty hipoteczne i gotówkowe we wrześniu 2025 – niższe oprocentowanie, konsolidacja zadłużenia i promocje banków

Wrzesień 2025 roku przyniósł polskim kredytobiorcom wyraźne ożywienie na rynku finansowym. Po okresie wysokich stóp procentowych i ostrożności banków, sytuacja zaczyna się poprawiać. Stopy procentowe spadają, co przekłada się na niższe oprocentowanie kredytów i mniejsze raty. Banki zaostrzające wcześniej kryteria teraz stopniowo łagodzą wymagania KNF dotyczące zdolności kredytowej i wprowadzają atrakcyjne promocje banków zarówno na kredyt hipoteczny 2025, jak i na kredyt gotówkowy czy konsolidacyjny. Popyt na nowe finansowanie rośnie – szczególnie w segmencie mieszkaniowym, gdzie klienci korzystają ze sprzyjających warunków oraz rządowego wsparcia. Poniżej przedstawiamy kompleksową analizę aktualnych trendów: od zmian wysokości rat i zdolności kredytowej, przez porównanie ofert kredytów gotówkowych, po wpływ decyzji RPP i sprawy WIBOR na sytuację kredytobiorców.

Kredyty hipoteczne we wrześniu 2025: tańsze raty i większa zdolność kredytowa

Spadające raty i oprocentowanie kredytów hipotecznych

Na rynku kredytów mieszkaniowych obserwujemy kontynuację pozytywnego trendu – raty kredytów hipotecznych maleją. Jest to efekt zarówno decyzji banku centralnego, jak i rosnącej konkurencji między bankami. Stopy procentowe NBP zostały w 2025 roku kilkukrotnie obniżone, co przełożyło się na niższe stawki bazowe WIBOR/WIRON. Jeszcze rok temu oprocentowanie kredytów hipotecznych ze zmienną stopą często przekraczało 8–9% w skali roku, podczas gdy obecnie wiele ofert oscyluje w granicach 6–7%. Dla kredytobiorców oznacza to realną ulgę – przykładowo rata kredytu na 300 tys. zł na 25 lat przy spadku oprocentowania z 8% do 6% zmniejsza się o kilkaset złotych miesięcznie.

Banki komercyjne, rywalizując o nowych klientów, obniżają marże kredytów hipotecznych. We wrześniu kilku kredytodawców wprowadziło korzystniejsze cenniki niż w sierpniu. Dla kredytobiorców skutkuje to dalszym spadkiem rat – nawet jeśli dany bank nie zmienił marży, to niższy WIBOR automatycznie obniżył oprocentowanie i miesięczną płatność o kolejne kilkadziesiąt złotych. Co ważne, tendencja ta utrzymuje się już od kilku miesięcy. Pierwsze znaczące obniżki pojawiły się na początku wakacji, a najnowsze dane z września 2025 potwierdzają kontynuację tego pełzającego spadku kosztu kredytu.

W segmencie kredytów o okresowo stałym oprocentowaniu również widać obniżki, choć są one mniej spektakularne. Większość banków na początku września zaoferowała nieco niższe stałe stawki procentowe niż miesiąc wcześniej – typowa pięcioletnia stała stopa dla kredytu hipotecznego wynosi obecnie około 6,0–6,3%, podczas gdy w sierpniu było to nieco więcej. Nie są to drastyczne zmiany i jeśli ktoś oczekiwał, że banki zetną oprocentowanie stałe równo z decyzjami RPP, może czuć się rozczarowany. Instytucje finansowe podchodzą ostrożnie do wycen stałej stopy – choć stopy NBP spadły, banki utrzymują marżę bezpieczeństwa. W efekcie stałe oprocentowanie obniża się wolniej niż zmienne. Mimo to obecne oferty stałoprocentowe z „6” z przodu jeszcze kilka kwartałów temu uchodziłyby za bardzo atrakcyjne, więc zmiana jest odczuwalna.

Niższe oprocentowanie kredytów przekłada się wprost na mniejsze obciążenia domowych budżetów. Osoby już spłacające kredyty o zmiennym oprocentowaniu zauważyły, że ich raty topnieją – to dobra wiadomość po trudnym okresie gwałtownych wzrostów rat w latach 2021–2022. Jeśli trend spadkowy stóp się utrzyma, można spodziewać się dalszego, stopniowego spadku wysokości rat w kolejnych miesiącach. Warto jednak pamiętać, że po serii szybkich cięć stóp Rada Polityki Pieniężnej sygnalizuje bardziej ostrożne podejście do dalszych obniżek – zatem oprocentowanie kredytów może w najbliższym czasie ustabilizować się na obecnym poziomie. Niemniej jednak w porównaniu z ubiegłym rokiem sytuacja dla kredytobiorców hipotecznych jest wyraźnie lepsza.

Wyższa zdolność kredytowa i rosnący popyt na mieszkania

Spadające oprocentowanie kredytów to nie tylko niższe raty dla obecnych dłużników, ale też większa zdolność kredytowa dla nowych klientów. Banki przy wyliczaniu maksymalnej kwoty kredytu biorą pod uwagę wysokość przyszłej raty – a ta, wraz z obniżkami stóp, jest niższa. W praktyce rodziny mogą teraz pożyczyć więcej niż jeszcze kilka kwartałów temu, dysponując tym samym dochodem. Szacunki pokazują, że zdolność kredytowa modelowej rodziny wzrosła w 2025 roku o kilkadziesiąt procent w porównaniu z dołkiem z 2022 r., kiedy to przy wysokich stopach wiele osób utraciło zdolność do zaciągnięcia nawet relatywnie niewielkich kwot.

Według analiz publikowanych we wrześniu 2025 r., czołowe banki znacząco podniosły dostępne kwoty kredytów hipotecznych. Przykładowo VeloBank oraz ING Bank Śląski oferowały w symulacjach dla modelowej rodziny „2+1” z dochodem 15 tys. zł netto kwoty przekraczające 1,2 mln zł finansowania. Taki wynik plasuje je na szczycie rankingów zdolności kredytowej i potwierdza odblokowanie się rynku – jeszcze rok czy dwa lata temu analogiczna rodzina mogłaby liczyć na wyraźnie mniejsze wsparcie (około 800–900 tys. zł w szczycie restrykcji). Co warte odnotowania, największy skok zdolności w ujęciu miesięcznym zanotowano we wrześniu w Alior Banku – jego oferta „podniosła” maksymalną kwotę kredytu o ponad 20 tys. zł względem sierpnia. Większość instytucji zwiększyła dostępne kwoty, choć zdarzył się wyjątek – np. mBank we wrześniu nieznacznie skorygował zdolność w dół. Ogólny trend jest jednak pozytywny.

Poprawa zdolności kredytowej szybko przekłada się na wyższy popyt na kredyty mieszkaniowe. Biuro Informacji Kredytowej raportuje, że liczba i wartość zapytań o kredyty hipoteczne rośnie od początku roku w imponującym tempie. W samym sierpniu 2025 r. wartość wnioskowanych kredytów mieszkaniowych była o ponad 50% wyższa niż rok wcześniej. To kontynuacja trendu widocznego już w miesiącach letnich (np. w lipcu +45% r/r). Oczywiście częściowo wynika to z niskiej bazy – w 2022 r. sprzedaż kredytów załamała się – ale nawet po uwzględnieniu tego odbicie jest silne. Średnia kwota kredytu też się zwiększa, co wskazuje, że Polacy znów śmielej sięgają po finansowanie zakupu nieruchomości, być może celując w droższe mieszkania lub większe domy. Wysoki popyt potwierdzają dane banków, które w samym lipcu 2025 udzieliły kredytów hipotecznych na łączną kwotę przekraczającą 10 mld zł – wynik nie notowany od kilku lat.

Do wzrostu zainteresowania hipotekami przyczyniły się nie tylko niższe stopy, ale także program rządowy „Bezpieczny Kredyt 2%”. Ten wspierany przez państwo preferencyjny kredyt dla osób kupujących pierwsze mieszkanie działa od połowy 2023 roku i w 2024–2025 napędził sporą część sprzedaży kredytów. Dzięki dopłatom państwa kredytobiorca przez pierwsze 10 lat płaci oprocentowanie obniżone do 2% (plus marża banku, co realnie daje ok. 4-5% zamiast 6-7%). Program okazał się bardzo popularny – w niektórych miesiącach ponad połowa nowo udzielanych kredytów mieszkaniowych stanowiła właśnie Bezpieczny Kredyt 2%. We wrześniu 2025 r. program nadal jest dostępny; po wyczerpaniu pierwotnego budżetu rząd zabezpieczył dodatkowe środki w budżecie na kontynuację dopłat. Dzięki temu kolejne tysiące młodych osób mogą skorzystać z tej formy finansowania zakupu nieruchomości. Popyt na mieszkania utrzymuje się więc wysoki, zwłaszcza wśród beneficjentów programu, co z kolei pozytywnie wpływa na rynek nieruchomości i ożywienie sprzedaży deweloperów.

Podsumowując, segment kredytów hipotecznych we wrześniu 2025 cechuje się wyraźnie lepszą dostępnością kredytu niż jeszcze rok temu. Ratownicze działania NBP w postaci obniżek stóp oraz bardziej liberalne podejście KNF (o czym więcej poniżej) spowodowały, że kredyt hipoteczny 2025 stał się dla wielu rodzin realną opcją, a nie jedynie odległym marzeniem. Banki rywalizują ofertami i promocjami, klienci odzyskują zdolność kredytową, a wsparte państwowymi dopłatami kredyty cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Oczywiście warto zachować ostrożność – budżet domowy nadal powinien być przygotowany na ewentualne wahnięcia stóp w przyszłości – niemniej perspektywy dla kredytobiorców mieszkaniowych są obecnie najbardziej optymistyczne od dłuższego czasu.

Promocje banków na kredyty hipoteczne – co oferują instytucje?

W odpowiedzi na sprzyjające warunki rynkowe banki przygotowały szereg promocji kredytów hipotecznych. We wrześniu 2025 r. wiele instytucji kontynuowało lub rozszerzyło specjalne akcje promocyjne, aby przyciągnąć nowych klientów planujących zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego. Oto kilka wyróżniających się przykładów takich promocji:

  • Alior Bank – „Własne M tam gdzie Ty”: Alior od pewnego czasu prowadzi tę promocję i 15 sierpnia dodatkowo poprawił jej warunki. Bank kusi 0% prowizji za udzielenie kredytu oraz obniżoną marżę. Dla kredytów ze zmiennym oprocentowaniem marża wynosi obecnie 1,99 p.p. (lub 2,29 p.p. przy niższym wkładzie własnym wymagającym ubezpieczenia). To znacząca poprawa – stawki te zostały obniżone o 0,1–0,2 punktu procentowego w stosunku do warunków z początku sierpnia. W zamian za preferencyjne oprocentowanie klient musi spełnić warunki cross-sell, m.in. założyć konto osobiste z regularnymi wpływami i kartą oraz wykupić ubezpieczenie na życie (opłacane z góry za pierwszy 5-letni okres). Promocja jest bezterminowa (trwa „do odwołania”), co oznacza, że bank będzie ją utrzymywał tak długo, jak pozwoli na to sytuacja rynkowa.
  • ING Bank Śląski – „Stawiam na swoje”: ING cyklicznie uruchamia promocje hipoteczne; obecna edycja trwa do 28 września 2025 r. i oferuje obniżone oprocentowanie zarówno dla kredytów ze stałą, jak i zmienną stopą. Dla kredytu o okresowo stałym oprocentowaniu stawki promocyjne na dzień 1 września wynosiły 6,28% w opcji bez prowizji („Łatwy start”) oraz 6,23% w wariancie z niższą ratą, ale prowizją 1,5% („Lekka rata”). W porównaniu do sierpnia ING obniżył stałe oprocentowanie o ok. 0,08 p.p., zachowując tę samą prowizję – niewielka zmiana, ale idąca w dobrą stronę. Jeszcze ciekawiej wygląda oferta ze zmiennym oprocentowaniem w tej promocji: marże kredytu spadły tu o kolejne 0,05 p.p., do poziomu 1,75 p.p. („Łatwy start”) lub nawet 1,70 p.p. („Lekka rata”) ponad wskaźnik bazowy. To bardzo niskie marże, które czynią ofertę ING jedną z najtańszych na rynku – oczywiście pod warunkiem spełnienia wymogów (rachunek osobisty z wpływami min. 2000 zł, ubezpieczenie indywidualne, korzystanie z bankowości internetowej itp.).
  • mBank – „Od dziś u siebie”: mBank również stawia na promocje segmentowane pod kątem lojalności klientów. Aktualna akcja trwa do 22 października 2025 r. i przewiduje 0% prowizji za przyznanie finansowania, co już znacząco zmniejsza koszty początkowe kredytu. W zamian wymagane jest przystąpienie do ubezpieczenia na życie (składka 0,05% salda miesięcznie, opłacona z góry za 5 lat). Bank definiuje dwa segmenty promocyjne: Intensive oraz Active, w zależności od tego, jak wysoką aktywność na koncie i dodatkowe produkty utrzyma klient. Osoby z segmentu Intensive – wymagany rachunek Intensive z wpływami min. 10 tys. zł miesięcznie i wykup pakietu ubezpieczeń życia, zdrowia i od utraty pracy – mogą liczyć na wyjątkowo niskie marże: 1,86 p.p. dla kredytów z LTV ≤ 80% oraz 2,31 p.p. dla kredytów z niższym wkładem własnym. Segment Active (wymagane wpływy 2500 zł i ubezpieczenie) oferuje marże nieco wyższe: 1,96 p.p. (LTV ≤ 80%) i 2,41 p.p. (wysokie LTV). Uwaga – warunki te są weryfikowane co pół roku; jeśli klient przestanie je spełniać, marża wzrośnie o 2 p.p., więc jest to promocja dla naprawdę aktywnych użytkowników banku. We wrześniu mBank nie zmienił wysokości marż względem początku sierpnia – były one już wcześniej obniżone i pozostają atrakcyjne w kontekście rynku.
  • mBank – „Na stałe u siebie” (oferta stałoprocentowa): Równolegle mBank promuje kredyty z oprocentowaniem okresowo stałym, choć tu akurat we wrześniu obyło się bez zmian stawek. Promocja trwa do 22 października, ale oprocentowanie stałe bank aktualizuje częściej – na 1 września 2025 r. wynosiło ono 6,28% dla klientów Intensive (wkład własny ≥20%) oraz 6,53% przy niższym wkładzie. Klienci Active otrzymują odpowiednio 6,38% i 6,63%. To niemal identyczne poziomy jak miesiąc wcześniej, co wskazuje, że mBank postanowił chwilowo utrzymać warunki – być może w oczekiwaniu na kolejne decyzje RPP. Niemniej 0% prowizji i względnie niskie oprocentowanie na start (z gwarancją stałej raty przez 5 lat) czynią i tę ofertę godną rozważenia.
  • PKO Bank Polski – kontynuacja zniżek: Największy bank w kraju już latem wprowadził promocje i we wrześniu nadal je utrzymuje. PKO BP obniża oprocentowanie stałe o 0,2 p.p. przez pierwszy okres spłaty – klienci płacą więc mniej w pierwszych latach kredytowania, co może pomóc w początkowej fazie (np. do czasu ukończenia budowy domu czy uzyskania podwyżki wynagrodzenia). Ponadto PKO ma dedykowaną ofertę „Własny Kąt – Nowe Domy” skierowaną do osób finansujących budowę lub zakup domu jednorodzinnego na rynku pierwotnym. W ramach tej promocji marża kredytu jest o 0,2 p.p. niższa niż standardowo, co obniża koszt odsetek dla tego typu inwestycji. Warunki te przedłużono w lipcu i we wrześniu nadal obowiązują, dając klientom ciągłość atrakcyjnej oferty.

Wiele innych banków również kusi promocjami – np. Bank Pekao często oferuje sezonowo 0% prowizji lub dodatkowe obniżki marży dla klientów biorących jednocześnie inne produkty (konto, karta), a BOŚ Bank czy banki spółdzielcze nieraz mają lokalne akcje promocyjne. Podsumowując, promocje bankowe we wrześniu 2025 r. dla kredytów hipotecznych skupiają się głównie na znoszeniu prowizji oraz obniżaniu marż w zamian za cross-selling. Dla kredytobiorców to szansa, by zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych (na prowizji) i cieszyć się niższą ratą dzięki mniejszej marży. Warto śledzić aktualne rankingi ofert i konsultować się z doradcami, gdyż promocje mają swoje terminy i warunki – dobrze dobrana oferta potrafi znacząco poprawić opłacalność zakupu wymarzonego mieszkania na kredyt.

Kredyty gotówkowe: oprocentowanie, koszty i najlepsze oferty września 2025

Rynek kredytów konsumpcyjnych również odczuwa skutki zmian stóp procentowych i zwiększonej konkurencji banków. Kredyty gotówkowe (pożyczki gotówkowe) w ostatnich miesiącach stały się nieco bardziej dostępne i tańsze w obsłudze, choć zmiany nie są tak dramatyczne jak w przypadku hipotek. Wysoka inflacja oraz wcześniejsze zacieśnienie polityki monetarnej spowodowały, że w 2022 r. koszt pożyczenia pieniędzy „na dowolny cel” mocno wzrósł – wiele banków podniosło oprocentowanie nominalne do maksymalnych dozwolonych prawem poziomów, a do tego dochodziły prowizje, ubezpieczenia i inne opłaty, windując RRSO nawet powyżej 15–20%. Teraz sytuacja się stopniowo normalizuje.

Oprocentowanie kredytów gotówkowych w 2025 – spadek po decyzjach RPP

Przede wszystkim spadek stóp NBP wpłynął na obniżenie maksymalnego dopuszczalnego oprocentowania nominalnego kredytów konsumenckich. Przypomnijmy, że zgodnie z polskim prawem odsetki umowne nie mogą przekraczać dwukrotności odsetek ustawowych, a te z kolei są powiązane ze stopą referencyjną NBP (plus stała marża). W praktyce przez większą część 2023 r. limit ten wynosił ok. 20,5% w skali roku, co oznaczało, że banki mogły oferować kredyty gotówkowe z oprocentowaniem np. 19–20%. Większość instytucji tak właśnie robiła, rekompensując sobie w ten sposób rosnące ryzyko i koszty pieniądza. Jednak od października 2023, gdy stopa referencyjna spadła do 5,75%, limit maksymalnego oprocentowania obniżył się do 5,75% * 2 = 11,5%. Kolejne cięcia w 2025 r. sprowadziły stopę referencyjną do 4,75%, więc obecnie maksymalne oprocentowanie nominalne kredytu konsumenckiego to 9,5%. W związku z tym niemal wszystkie banki dostosowały swoje oferty – standardem stało się oprocentowanie w przedziale 9–9,9% (niektórzy ustawiają stawkę tuż poniżej maksymalnej, np. 9,49%, inni równo 9,9% jeśli wcześniej podpisane umowy na wyższych stopach na to pozwalają).

Niższe oprocentowanie nominalne przekłada się na niższe raty pożyczek gotówkowych i niższy całkowity koszt kredytu, choć trzeba pamiętać, że na finalne RRSO (Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania) duży wpływ mają także prowizje i ewentualne ubezpieczenia. Aktualnie przeciętne RRSO dla kredytu gotówkowego na kwotę ok. 20–30 tys. zł waha się w okolicach 10–13%, podczas gdy w 2022 r. często przekraczało 15%. Najtańsze oferty na rynku mogą pochwalić się RRSO zbliżonym nawet do 9–10% – to zazwyczaj promocje dla nowych klientów lub pożyczki na mniejsze kwoty z krótszym okresem spłaty, gdzie bank rezygnuje z prowizji. Dla porównania, droższe oferty (np. z wysoką prowizją lub dla osób o niższej wiarygodności kredytowej) nadal mają RRSO rzędu kilkunastu procent, ale generalnie nastąpiło zauważalne zduszenie kosztów maksymalnych.

W ślad za tym rośnie zainteresowanie klientów kredytami gotówkowymi. Po ostrej korekcie popytu w czasie pandemiczno-inflacyjnego szoku, Polacy ponownie częściej sięgają po kredyty konsumpcyjne. Z danych BIK wynika, że w pierwszym półroczu 2025 banki i SKOK-i udzielały wyraźnie więcej kredytów gotówkowych niż rok wcześniej – np. w lipcu 2025 liczba udzielonych pożyczek gotówkowych wzrosła o ponad 20% r/r, a łączna wartość nowo udzielonych kredytów gotówkowych była wyższa o ok. 15% niż w lipcu 2024. To efekt poprawy nastrojów konsumenckich, rosnących wynagrodzeń, a także właśnie niższych kosztów kredytu. Wielu klientów, którzy wstrzymywali się z większymi zakupami na raty czy zaciągnięciem pożyczki na remont lub samochód, teraz czuje się pewniej, widząc że miesięczna rata będzie nieco niższa, a bank chętniej przyzna finansowanie. Wzrost zdolności kredytowej dzięki niższym stopom także odgrywa rolę – przy tych samych dochodach można teraz uzyskać wyższą kwotę pożyczki niż jeszcze rok temu.

Promocje i porównanie ofert kredytów gotówkowych

Konkurencja banków w segmencie kredytów gotówkowych również przybiera na sile, choć inaczej niż w hipotekach – tutaj polem walki są głównie promocje prowizji oraz dodatki dla klientów, bo samą stopę procentową wszyscy mają podobną (ograniczoną ustawowo). We wrześniu 2025 r. niemal każdy bank kusi jakąś specjalną ofertą. Poniżej kilka przykładów, jak instytucje starają się uatrakcyjnić kredyt gotówkowy:

  • Zniesienie prowizji: Prowizja za udzielenie kredytu gotówkowego potrafi wynosić od 0% przy najlepszych ofertach do nawet 10% pożyczanej kwoty przy mniej korzystnych. Wiele banków okresowo organizuje promocje „0% prowizji”. Na przykład mBank pod koniec sierpnia uruchomił akcję „Wnioskuj online i płać mniej”, która trwała do początku września – klienci aplikujący przez bankowość internetową mogli otrzymać pożyczkę bez prowizji, co znacząco obniżało RRSO (oferta mBanku chwaliła się RRSO ok. 9,72%, czyli bardzo nisko). Podobnie Bank Pekao często oferuje kredyty gotówkowe bez prowizji dla nowych klientów lub w ramach bankowości elektronicznej; we wrześniu można było znaleźć u nich pożyczkę z RRSO < 10% przy założeniu braku prowizji i oprocentowaniu ~9,38%.
  • Obniżone oprocentowanie promocyjne: Choć pole manewru jest ograniczone przez wspomniany limit 9,5%, niektóre banki starają się oferować ciut niższe oprocentowanie nominalne dla wybranych grup klientów. Przykładowo Santander Consumer Bank reklamował we wrześniu kredyt online z kodem promocyjnym, gdzie oprocentowanie wynosiło 9,99% (czyli praktycznie maksymalne), ale za to prowizja 0%, co dawało korzystne RRSO. Banki starają się raczej konkurować prowizją niż samą stopą, bo tu różnice mogą być ułamkowe (np. 9,49% vs 9,99%). Niemniej można znaleźć oferty typu „Happy Hours” czy „Wrześniowa obniżka oprocentowania„, gdzie np. przez tydzień bank oferuje wszystkim klientom oprocentowanie niższe o 1 pp. od standardowego. Credit Agricole w połowie września prowadził kampanię „Wrześniowe Happy Days – kredyty gotówkowe” (od 11.09 do 15.09.2025), w ramach której klienci mogli uzyskać preferencyjne warunki kredytu do 50 tys. zł – bank obniżał wtedy oprocentowanie i rezygnował z części opłat (oferta skierowana była do wnioskujących w tym krótkim okresie, co generowało dodatkowy popyt).
  • Dodatkowe korzyści dla korzystających z innych produktów: Wiele promocji jest powiązanych z cross-sellingiem – bank daje lepsze warunki kredytu gotówkowego, jeśli klient założy konto osobiste, skorzysta z karty kredytowej lub ubezpieczenia. Na przykład Alior Bank oferował we wrześniu pożyczkę z obniżonym oprocentowaniem pod warunkiem zapewnienia wpływu wynagrodzenia na rachunek w Aliorze. BNP Paribas z kolei często promuje pożyczki dla swoich stałych klientów (np. preapproved w bankowości mobilnej) z niższą prowizją niż standardowa. To oznacza, że osoby już związane z bankiem lub gotowe przenieść część bankowości mogą liczyć na lepszą ofertę.
  • Promocyjne ubezpieczenia i dodatki: Niektóre banki idą inną drogą – dodają do pożyczki gadżet lub bonus. Przykładowo w przeszłości zdarzały się akcje typu „pożyczka z premią 300 zł na zakupy” albo „tablet w prezencie przy pożyczce powyżej 20 tys. zł”. We wrześniu 2025 takich ofert było mniej (banki raczej skupiały się na twardych parametrach finansowych), ale np. Bank Millennium oferował ubezpieczenie spłaty z 50% zniżką składki dla kredytobiorców, co obniżało koszt całkowity.

Podsumowując, najtańszy kredyt gotówkowy we wrześniu 2025 to zwykle ten w promocji: z zerową prowizją i oprocentowaniem nominalnym bliskim 9%. Przy kwotach rzędu 10–50 tys. zł i okresie spłaty ok. 3–4 lata, można było znaleźć oferty z RRSO około 10%, co jest już dość atrakcyjnym poziomem jak na kredyt niezabezpieczony. Warto jednak porównywać oferty – pomocne są rankingi i kalkulatory online, gdzie wprowadza się kwotę i okres, a narzędzie pokazuje aktualne propozycje banków. Trzeba zwrócić uwagę, czy oferta promocyjna nie ma haczyków (np. konieczność wykupienia drogich ubezpieczeń, które niwelują korzyść braku prowizji). Ogólnie jednak kierunek zmian cieszy: kredyt gotówkowy stał się nieco przystępniejszy, a banki znów skłonne są pożyczać konsumentom na większe wydatki – co znajduje odzwierciedlenie w rosnącej liczbie udzielanych pożyczek.

Kredyty konsolidacyjne i refinansowanie zadłużenia – czy to się opłaca w 2025 roku?

W otoczeniu spadających stóp procentowych warto wspomnieć o produkcie, który zyskuje na znaczeniu, czyli kredycie konsolidacyjnym. Jest to specyficzny rodzaj finansowania, pozwalający połączyć kilka istniejących zadłużeń w jedno – często z wydłużeniem okresu spłaty i obniżeniem raty. Dla wielu osób, które w poprzednich latach zaciągnęły kredyty gotówkowe, ratalne czy zadłużyły karty kredytowe na mniej korzystnych warunkach, obecna sytuacja stanowi szansę na uporządkowanie finansów i konsolidację zadłużenia na lepszych warunkach.

Niższa rata dzięki konsolidacji – jak to działa?

Mechanizm kredytu konsolidacyjnego polega na tym, że bank spłaca za klienta jego dotychczasowe zobowiązania (np. kilka rat kredytów gotówkowych, debet, limit na karcie, a nawet pożyczki pozabankowe, jeśli instytucja to akceptuje), a w zamian udziela jednego nowego kredytu na sumę odpowiadającą tamtym długom. Idealnie, jeśli nowy kredyt ma niższe oprocentowanie niż wynosiło średnie oprocentowanie dotychczasowych długów, oraz jeśli spłata zostanie rozłożona na dłuższy okres. Wtedy miesięczna rata wynikowa potrafi być znacząco niższa niż suma rat przed konsolidacją. To główna korzyść – mniejsza rata daje oddech w domowym budżecie. Dodatkowo upraszcza się sytuacja: zamiast kilku płatności do różnych wierzycieli mamy jedną, w jednym banku.

We wrześniu 2025 banki reklamują konsolidację mocno, podkreślając właśnie aspekt raty. Często pojawiają się slogany w stylu: „Zamień kilka rat na jedną niższą” albo „Obniż swoją ratę nawet o 30%”. Ile w tym prawdy? W sprzyjających okolicznościach faktycznie można tyle zyskać. Wyobraźmy sobie osobę, która w 2022 r. wzięła dwa kredyty gotówkowe na łączną kwotę 50 tys. zł z oprocentowaniem 15% i okresem 4 lat – jej łączna rata mogła wynosić ok. 1400 zł. Dziś ta osoba może skonsolidować pozostały dług (np. 30 tys. zł pozostałe do spłaty) na kolejne 4 lata przy oprocentowaniu np. 9-10%. Wtedy nowa rata wyniesie powiedzmy ~750 zł. Nawet jeśli dołożyć prowizję za nowy kredyt, miesięczne obciążenie spadnie radykalnie. Oczywiście wydłużenie spłaty powoduje, że odsetek finalnie zapłacimy więcej niż gdybyśmy zacisnęli pasa i spłacili długi szybciej – ale dla płynności finansowej rodziny często liczy się tu i teraz, czyli czy raty mieszczą się w dochodach.

RRSO kredytów konsolidacyjnych bywa zbliżone do RRSO kredytów gotówkowych, bo to de facto podobny produkt (też przeważnie niezabezpieczony). W ofertach wrześniowych widzimy RRSO konsolidacji na poziomie ok. 10–13% dla typowych kwot rzędu 30–50 tys. zł rozłożonych na 5 lat. Co ciekawe, czasem banki są skłonne dać nieco lepsze warunki na konsolidację niż na „nową gotówkę” – wszak przejmują klienta z długami od konkurencji, więc mogą powalczyć ceną. Bywa, że prowizja przy konsolidacji jest niższa albo zerowa (pod warunkiem, że większość środków idzie na spłatę wskazanych kredytów, a klient nie bierze zbyt dużo „dodatkowej gotówki do ręki”). Często też konsolidacja łączy się z refinansowaniem kredytu hipotecznego – jeśli ktoś ma mieszkanie obciążone drogim kredytem, a do tego kilka drobnych pożyczek, może zaproponować bankowi zabezpieczenie hipoteczne i wtedy dostać zdecydowanie lepsze warunki na spłatę całości. Kredyt konsolidacyjny hipoteczny (z zabezpieczeniem na nieruchomości) może mieć oprocentowanie niższe o parę punktów procentowych od zwykłego konsolidacyjnego – RRSO potrafi spaść nawet poniżej 9%. Jednak takie rozwiązanie nie każdy bank oferuje i wymaga ono załatwienia formalności związanych z hipoteką.

Refinansowanie kredytu hipotecznego – przeniesienie do tańszego banku

Specyficznym przypadkiem konsolidacji/refinansowania jest przeniesienie istniejącego kredytu hipotecznego do innego banku, by skorzystać z lepszej marży lub niższych stóp. We wrześniu 2025 to zagadnienie jest bardzo aktualne. Wiele osób zaciągnęło hipoteki w latach 2020–2022, a więc albo tuż przed cyklem podwyżek (na bardzo niskich stopach, np. 0,1%) albo w trakcie cyklu, gdy WIBOR poszybował do ponad 7%. Ci pierwsi mieli potem szok, gdy raty wzrosły wielokrotnie; drudzy – wchodzili w kredyt już na wyższych stawkach, nieraz z marżą mniej korzystną niż dzisiejsze oferty. Obecnie, gdy WIBOR spadł poniżej 5%, a banki tną marże, pojawia się szansa na znaczące obniżenie kosztów poprzez refinansowanie.

Refinansowanie polega na tym, że nowy bank spłaca nasz dotychczasowy kredyt hipoteczny i udziela nowego – na lepszych warunkach. Jeśli np. ktoś ma kredyt z 2021 r. z marżą 2,5 p.p. + WIBOR 6M, co dawało przez ostatni rok łączną stopę ~9%, to teraz może przenieść kredyt do banku oferującego marżę np. 1,8 p.p. + WIBOR 3M (czyli obecnie ~6,6%). Różnica w racie dla pozostałego kapitału będzie znacząca – w zależności od salda, może to być kilkaset złotych miesięcznie oszczędności. Oczywiście trzeba uwzględnić koszty przeniesienia (np. prowizję za wcześniejszą spłatę w starym banku, opłaty sądowe za zmianę hipoteki, ewentualnie prowizję w nowym banku o ile nie ma promocji). Niemniej banki widząc w tym szansę, przygotowują oferty refinansowe – często jest to po prostu standardowa oferta kredytu hipotecznego, ewentualnie z dopiskiem „dla przenoszących – prowizja 0%”. Jeszcze rok temu mało kto myślał o refinansowaniu, bo wszystkie banki miały podobnie drogo. Teraz różnice są większe, więc warto rozejrzeć się, czy nasz bank aby na pewno już obniżył nam oprocentowanie zgodnie ze spadkiem WIBOR, czy może w innym miejscu dostaniemy korzystniejszą marżę. Jedyną metodą na obniżenie raty stałego kredytu (z zamrożoną stopą procentową) jest właśnie refinans – dla osób, które 2-3 lata temu zdecydowały się na stałe oprocentowanie (np. 5-6% na 5 lat) może być opłacalne przejść teraz na nowy kredyt z oprocentowaniem ~6% ale zmiennym bądź na nowy stały okres po niższej stawce.

Podsumowując, kredyty konsolidacyjne stały się ważnym elementem ofert banków w 2025 r., a ich atrakcyjność rośnie w środowisku spadających stóp. Konsolidacja i refinansowanie mogą przynieść realne oszczędności tym, którzy wcześniej musieli zadłużać się drożej. Oczywiście zawsze należy kalkulować RRSO i całkowity koszt – czasem wydłużenie spłaty oznacza więcej odsetek w sumie, ale jeśli priorytetem jest bieżąca płynność, to niższa miesięczna rata będzie ulgą. Ważne, by po konsolidacji nie popaść znów w nowe długi konsumpcyjne – banki często kuszą, by dobrać dodatkową gotówkę ponad spłatę starych kredytów. Dyscyplina finansowa to podstawa, by konsolidacja faktycznie pomogła wyjść na prostą zamiast stać się pretekstem do dalszego zadłużania.

Stopy procentowe w dół – wpływ decyzji RPP na kredyty w 2025 roku

Rok 2025 jest czasem wyczekiwanego zwrotu w polityce pieniężnej. Po okresie gwałtownych podwyżek stóp procentowych w latach 2021–2022, które miały zdusić rozpędzoną inflację, Narodowy Bank Polski przeszedł do fazy łagodzenia. Dla kredytobiorców decyzje te mają kluczowe znaczenie, ponieważ stopa referencyjna NBP bezpośrednio przekłada się na koszty kredytów złotowych (poprzez wskaźniki WIBOR i WIRON).

Jak wyglądał harmonogram zmian? Pierwszą jaskółką była niespodziewana obniżka jeszcze we wrześniu 2023 (wówczas RPP ścięła stopę z 6,75% do 6,00%). Następnie od października 2023 do wiosny 2024 utrzymano stopę na poziomie 5,75%. Rok 2025 przyniósł kolejne ruchy: w maju RPP obniżyła stopy o 50 pb (czyli 0,5 p.p.), sprowadzając stopę referencyjną do 5,25%. Był to sygnał, że inflacja na tyle zwalnia, iż można kontynuować luzowanie. Kolejne posiedzenia przyniosły dalsze, nieco mniejsze cięcia – w lipcu 2025 stopa spadła do 5,00% (o 0,25 p.p.), a we wrześniu 2025 – do 4,75% (ponownie o 0,25 p.p.). W sumie od szczytu cyklu (6,75% w 2022 r.) stopy obniżono więc o 2,0 pkt proc., z czego większość właśnie w latach 2023–2025.

Dla posiadaczy kredytów o zmiennej stopie skutki są odczuwalne niemal od razu (choć z drobnym opóźnieniem, zależnie od aktualizacji wskaźnika). WIBOR 3M, najpopularniejszy benchmark do kredytów hipotecznych w PLN, spadł z poziomów ponad 7% (notowanych pod koniec 2022 r.) do ok. 4,7–4,8% w połowie września 2025 r. Podobnie WIBOR 6M z ponad 7,5% zszedł do ok. 4,6%. Te spadki bezpośrednio przekładają się na oprocentowanie kredytów. Przykładowo, jeżeli ktoś ma umowę kredytową z marżą 2%, to jego oprocentowanie zmienne jeszcze rok temu wynosiło ok. 9% (2% + 7% WIBOR), a dziś wynosi ~6,7% (2% + 4,7%). Różnica to 2,3 pp, co – jak wcześniej wyliczaliśmy – może oznaczać kilkanaście procent mniej płaconych odsetek każdego miesiąca.

Warto też zauważyć, że spadki WIBOR były momentami wyprzedzające decyzje RPP. Działo się tak, ponieważ WIBOR (zwłaszcza 3M i 6M) odzwierciedla oczekiwania rynku co do przyszłych stóp. Gdy rynek spodziewał się dalszych obniżek, stawki te spadały szybciej. To tłumaczy, dlaczego np. latem 2025 WIBOR 3M był już wyraźnie poniżej 5%, mimo że oficjalnie stopa referencyjna wtedy wynosiła jeszcze 5,25%. W stabilnych czasach WIBOR 3M jest zwykle nieco powyżej stopy NBP, ale przy dynamicznych zmianach może „wybiegać” w przyszłość.

Stopy procentowe a kredyty gotówkowe – tutaj zależność jest pośrednia. Tak jak opisaliśmy, spadek stóp NBP redukuje prawnie dopuszczalną maksymalną stawkę oprocentowania pożyczek, co banki szybko zastosowały. Dodatkowo niższe stopy to tańszy pieniądz na rynku międzybankowym, więc banki chętniej kredytują konsumentów i firmy (bo same mogą taniej pozyskać finansowanie). Nie dziwi zatem ożywienie akcji kredytowej w różnych segmentach wraz ze startem cyklu obniżek.

Co dalej ze stopami? To pytanie, które zadają sobie zarówno ekonomiści, jak i kredytobiorcy zastanawiający się nad wyborem oprocentowania stałego lub zmiennego. RPP sygnalizuje, że dalsze decyzje będą zależne od trajektorii inflacji i sytuacji gospodarczej. Jeśli inflacja bazowa będzie nadal spadać w kierunku celu (2,5%), możliwe są kolejne drobne cięcia stóp w końcówce 2025 lub na początku 2026. Nie należy jednak oczekiwać powrotu do ultraniskich stóp rzędu 0–1% – to scenariusz mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę wciąż dość wysoką inflację (choć już jednocyfrową) i ryzyka zewnętrzne. Bardziej realistyczne jest utrzymanie stóp w okolicach 4–5% przez dłuższy czas. Dla kredytobiorcy oznaczałoby to, że obecne oprocentowanie kredytów (6–7% dla hipotecznych, ~9% dla gotówkowych) mogłoby być stabilne, ewentualnie z lekką tendencją spadkową. W razie nieprzewidzianych zdarzeń (np. ponownego skoku inflacji) Rada może zrobić pauzę w obniżkach – już we wrześniu część członków RPP wypowiadała się dość ostrożnie o dalszym luzowaniu, wskazując że trzeba obserwować wyniki gospodarki.

Dla posiadaczy kredytów o stałej stopie obecne zmiany stóp NBP nie mają bezpośredniego wpływu – ich raty pozostają takie same do końca ustalonego okresu. Jednak zbliżający się koniec okresu stałego oprocentowania (np. po 5 latach) może oznaczać, że będą oni negocjować nową stawkę już w warunkach dużo niższych stóp, co jest korzystne. Ci natomiast, którzy zastanawiają się nad zaciągnięciem kredytu teraz i wyborem między stałą a zmienną stopą, muszą ocenić, czy wierzą w dalsze znaczące spadki stóp. Stała stopa ~6% daje pewność na 5–7 lat. Zmienna ~6,5% dziś może spaść nieco, ale i wzrosnąć, gdyby sytuacja się odwróciła. Niemniej konsensus rynkowy zakłada brak powrotu do ekstremów – ani bardzo wysokich, ani rekordowo niskich stóp w najbliższych latach – raczej umiarkowany poziom w okolicach 4%.

Reasumując, decyzje RPP w 2025 r. przyniosły wyraźną ulgę kredytobiorcom. Spadek stóp procentowych bezpośrednio zmniejszył oprocentowanie kredytów zmiennoprocentowych i umożliwił bankom złagodzenie polityki kredytowej. Sektor bankowy szybko zaadaptował się do nowego środowiska, czego dowodem są omawiane liczne promocje i wzrost akcji kredytowej. Kredytobiorcy mogą odetchnąć po trudnym okresie – wiele wskazuje na to, że najgorsze (czyli gwałtowne wzrosty rat) jest już za nami. Warto jednak zachować czujność i śledzić komunikaty banku centralnego, gdyż w razie zmian w otoczeniu makroekonomicznym sytuacja może ulec zmianie.

Regulacje KNF a zdolność kredytowa – jak nadzór wpływa na dostępność kredytów?

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) odgrywa istotną rolę w kształtowaniu polityki udzielania kredytów przez banki. To właśnie KNF poprzez rekomendacje określa zasady badania zdolności kredytowej klientów i inne wymogi ostrożnościowe. W okresie boomu kredytowego sprzed kilku lat KNF stopniowo zaostrzał kryteria (np. słynna Rekomendacja S z 2022 r., która ograniczyła maksymalny okres kredytowania w kalkulacjach zdolności do 25 lat i nakazała stosowanie wysokich buforów na wypadek wzrostu stóp). Jednak w obliczu kryzysu dostępności kredytów mieszkaniowych w 2022 r. nadzór postanowił zareagować i złagodzić niektóre regulacje.

Najważniejsza zmiana weszła w życie w pierwszym kwartale 2023 roku. KNF zrewidował swoje wcześniejsze zalecenia dotyczące bufora na wzrost stóp procentowych, który banki dodają, licząc zdolność kredytową. Przypomnijmy – od kwietnia 2022 banki musiały sprawdzać, czy klient poradzi sobie ze spłatą kredytu przy stopie aż o 5 p.p. wyższej od bieżącej (co w warunkach gwałtownych podwyżek stóp praktycznie „ucinało” zdolność tysięcom osób). W 2023 KNF uznał, że przy bardzo wysokich stopach nominalnych taki bufor jest zbyt restrykcyjny i dopuścił jego redukcję. Od lutego 2023 banki mogą stosować bufor 2,5 p.p. dla kredytów o okresowo stałym oprocentowaniu. Oznacza to, że jeśli klient wybiera kredyt ze stałą stopą (przynajmniej na 5 lat), to bank bada zdolność zakładając potencjalny wzrost stopy tylko o 2,5%, a nie 5%. To ogromna różnica – dla przykładu przy oprocentowaniu 8% wcześniej liczono zdolność jakby było 13%, a teraz wystarczy 10,5%. Dla kredytów ze zmienną stopą KNF nie narzucił sztywnej liczby, ale zalecił, by banki samodzielnie określały odpowiedni bufor, adekwatny do ryzyka, jednak nie mniejszy niż 2,5%. Praktyka pokazała, że wiele banków przyjęło bufory rzędu 3%–4% dla kredytów zmiennoprocentowych (zamiast dawnych 5%). To wprost przełożyło się na wzrost maksymalnych kwot dostępnych kredytów – właśnie widać to było w omawianych wcześniej rankingach zdolności kredytowej.

Kolejna kwestia to okres kredytowania przyjmowany do obliczeń zdolności. Wspomniana Rekomendacja S z 2022 r. zalecała, by nawet jeśli kredyt hipoteczny jest udzielany na 30–35 lat, to w kalkulacji zdolności przyjmować okres nie dłuższy niż 25 lat. Innymi słowy, żeby sztucznie nie zawyżać zdolności bardzo długim okresem spłaty. Ten wymóg znacząco ograniczył dostępność kredytów dla młodszych klientów (bo wcześniej wydłużając okres do 30 lat mogli „mieć zdolność”, a przy 25 już nie). W 2023 r. pojawiły się sygnały, że KNF jest skłonny poluzować i ten aspekt – mówiono o możliwości uwzględniania faktycznego okresu spłaty, zwłaszcza dla osób bardzo młodych, których horyzont kredytowy sięga 30 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Pod koniec 2023 nadzór wspominał też o usunięciu bufora w przypadku kredytów o stałym oprocentowaniu dłuższym niż 5 lat (co miałoby zachęcać banki i klientów do wybierania stałych stóp, postrzeganych jako bezpieczniejsze dla systemu finansowego). We wrześniu 2025 formalnie bufor nadal obowiązuje, ale rynek spodziewa się dalszego dostosowywania rekomendacji do aktualnej sytuacji – zatem możliwe, że kolejne miesiące przyniosą dalsze ułatwienia w dostępie do kredytu.

Istotną regulacją KNF wpływającą na kredyty mieszkaniowe od 2022 r. jest także wymóg posiadania wkładu własnego (minimum 20%, ewentualnie 10% przy dodatkowym ubezpieczeniu brakującego wkładu). Tutaj zmian nie było – nadal, aby uzyskać standardowy kredyt, trzeba dysponować sporym wkładem. Wyłom stanowi rządowy program gwarancji wkładu własnego (towarzyszący Bezpiecznemu Kredytowi 2%), gdzie BGK gwarantuje brakujące 10–20% wkładu dla uprawnionych osób – to jednak program państwowy, a nie ulga od KNF. Sam nadzór raczej nie poluzuje kwestii wkładu, bo traktuje to jako fundament bezpiecznego kredytowania.

Podsumowując, działania KNF w ostatnich kilkunastu miesiącach miały na celu przywrócenie równowagi między bezpieczeństwem systemu a dostępnością kredytu. Gdy stopy były ekstremalnie niskie, nadzór schładzał zapędy kredytowe (wyższe bufory, krótszy okres w kalkulacji). Gdy stopy skoczyły i kredyt stał się praktycznie nieosiągalny dla przeciętnej rodziny – nadzór zareagował, tnąc bufory do bardziej rozsądnego poziomu. Efekty są widoczne: zdolność kredytowa Polaków znacząco wzrosła w 2023–2025, co w połączeniu ze spadkiem realnych stóp otworzyło drogę do kredytu wielu wcześniej odrzuconym wnioskom. Można zatem powiedzieć, że regulacje KNF złagodzone w porę pomogły uniknąć całkowitego zamrożenia akcji kredytowej i teraz wspierają ożywienie na rynku mieszkaniowym. Oczywiście banki wciąż muszą zachować ostrożność – nadal obowiązują limity DTI (relacja długu do dochodu) czy wymogi badania historii w BIK. Niemniej jednak przeciętny kredytobiorca odczuwa dziś, że proces kredytowy jest nieco mniej restrykcyjny niż rok temu, a szanse na uzyskanie kredytu (zwłaszcza hipotecznego) wyraźnie wzrosły.

Sprawa WIBOR i orzeczenia TSUE – co powinni wiedzieć kredytobiorcy?

Ostatnim istotnym zagadnieniem, które we wrześniu 2025 elektryzuje zarówno banki, jak i kredytobiorców, jest kwestia legalności i transparentności stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych. Temat ten stał się głośny na fali wcześniejszych spraw „frankowych” – wielu posiadaczy kredytów złotowych zaczęło zastanawiać się, czy analogicznie jak w przypadku kredytów walutowych, nie ma podstaw do podważenia umów opartych o zmienne oprocentowanie z WIBOR. W polskich sądach pojawiły się pozwy kwestionujące sposób ustalania oprocentowania kredytu PLN, argumentujące m.in., że WIBOR jest wskaźnikiem niezrozumiałym dla konsumenta, nie w pełni obiektywnym czy nawet „oderwanym od realiów rynkowych” (zwłaszcza gdy na rynku międzybankowym malała liczba rzeczywistych transakcji, a WIBOR rósł). Sprawy te dotarły aż do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, budząc ogromne emocje – niektórzy kredytobiorcy liczą na unieważnienie WIBOR-u w swoich umowach i odzyskanie nadpłaconych odsetek, zaś banki ostrzegają przed destabilizacją systemu finansowego.

Kluczowym wydarzeniem był dzień 11 września 2025 r., kiedy to Rzecznik Generalny TSUE (wysoki urzędnik Trybunału wydający opinie w sprawach prejudycjalnych) opublikował swoją opinię w sprawie C-471/24 dotyczącej kredytów złotowych z WIBOR. Opinia Rzecznika Generalnego nie jest jeszcze wyrokiem, ale zwykle wytycza kierunek, w jakim podąży finalne orzeczenie TSUE (oczekiwane w końcówce 2025 lub na początku 2026). Co stwierdzono w tej opinii?

W dużym skrócie, opinia jest wyważona i nie daje żadnej ze stron pełnej satysfakcji. Rzecznik Generalny podkreślił, że należy rozdzielić dwie kwestie: klauzule umowne odwołujące się do wskaźnika WIBOR oraz samą metodologię wyznaczania WIBOR. Sąd UE może oceniać te pierwsze pod kątem przepisów o ochronie konsumenta (tj. dyrektywy 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych), natomiast nie może kwestionować bezpośrednio samego wskaźnika, jego istnienia czy sposobu działania – bo to podlega odrębnemu reżimowi prawnemu (rozporządzeniu BMR UE 2016/1011) i nadzorowi finansowemu. Co to oznacza praktycznie?

Po pierwsze, sądy krajowe mogą badać, czy umowa kredytowa należycie informuje konsumenta o tym, jak kształtuje się oprocentowanie, z czego wynika WIBOR, jak może się zmieniać i jaki ma wpływ na koszt kredytu. Jeżeli dojdą do wniosku, że klauzula zmiennego oprocentowania odwołująca się do WIBOR + marża jest nieprzejrzysta (np. klient nie był poinformowany o mechanizmie ustalania WIBOR, o tym że może on się zmieniać niezależnie od banku itp.), to taka klauzula może zostać uznana za abuzywną, czyli nieuczciwą. Skutkiem mogłoby być nawet wyeliminowanie jej z umowy. Nie jest to automatyczne – brak przejrzystości nie równa się automatycznej abuzywności, ale otwiera drogę do dalszej analizy, czy narusza interesy konsumenta.

Po drugie, nie można w postępowaniu indywidualnym przed sądem cywilnym podważać samego wskaźnika WIBOR jako takiego. Rzecznik jasno zaznaczył, że ocena rzetelności i wiarygodności wskaźników referencyjnych odbywa się w ramach systemu nadzoru finansowego (w Polsce KNF, w UE ESMA) według prawa wspólnotowego. WIBOR jest administracyjnie zatwierdzonym indeksem, a jego metodologia – choćby budziła kontrowersje – nie podlega ocenie sądu cywilnego w kontekście konkretnej umowy. Innymi słowy, sąd może powiedzieć: „Bank nie wyjaśnił klientowi należycie, co to WIBOR, więc klauzula jest nieuczciwa”, ale nie może orzec: „WIBOR jest nieważny, bo uważam, że jest zły”.

Co się stanie, jeśli sąd uzna klauzulę za abuzywną? Tu opinia Rzecznika wskazuje, że skutki stwierdzenia abuzywności pozostawia się prawu krajowemu. W polskim porządku prawnym oznacza to, że umowa kredytowa obowiązuje dalej, ale bez tej klauzuli – czyli bez zmiennego oprocentowania opartego o WIBOR. Możliwe są różne interpretacje, co wtedy – czy kredyt staje się nieoprocentowany (jak to się działo w przypadku kredytów frankowych po wyeliminowaniu klauzuli waloryzacyjnej WIBOR-em, analogicznie do CHF)? Czy może sąd powinien zastąpić WIBOR innym indeksem (np. nowym WIRON) lub stwierdzić nieważność całej umowy? Rzecznik TSUE zasugerował, że to rola sądów krajowych, by ocenić, co jest dla konsumenta korzystniejsze – utrzymanie umowy bez wadliwego warunku czy unieważnienie całości. Prawdopodobne więc, że w wielu sprawach sądy mogą orzekać podobnie jak przy kredytach walutowych: jeśli usunięcie WIBOR prowadzi do „0% + marża”, to umowa może trwać dalej jako nieoprocentowana, o ile konsument jest tego świadomy i tego chce. To oczywiście byłoby dla kredytobiorców złotowych ogromnie korzystne (de facto darmowy kredyt), zaś dla banków – kosztowne.

W reakcji na opinię Rzecznika TSUE obie strony sporu ogłosiły częściowe „zwycięstwo”. Banki (np. Związek Banków Polskich) podkreśliły, że TSUE potwierdził legalność WIBOR-u i to, że nie można go podważyć hurtowo – a więc nie grozi żaden drastyczny scenariusz typu masowe unieważnienie umów tylko z powodu istnienia w nich WIBOR. Pełnomocnicy kredytobiorców z kolei wskazali, że otwarta została furtka do wygrywania spraw na gruncie braku transparentności – teraz każda umowa będzie „rozbierana” pod kątem tego, co bank przekazał klientowi o zmiennym oprocentowaniu, czy klient rozumiał ryzyko itp. Będzie to wymagało wnikliwego badania okoliczności zawarcia umowy, formularzy informacyjnych, symulacji przedstawionych przy sprzedaży kredytu itd. Już dzień po wydaniu opinii TSUE pojawił się pierwszy wyrok polskiego sądu, który uwzględnił powództwo kredytobiorcy złotowego – sąd uznał klauzulę WIBOR za nieuczciwą w konkretnej umowie i zasądził zwrot części pobranych odsetek. To pokazuje, że ruszyła lawina pozwów i należy spodziewać się rozbieżności orzeczeń, nim ukształtuje się linia orzecznicza.

Co to wszystko oznacza dla przeciętnego posiadacza kredytu złotowego? Na razie jego umowa pozostaje bez zmian – WIBOR nadal decyduje o oprocentowaniu, które, jak opisaliśmy, akurat spada. Jednak na horyzoncie ma on pewną niepewność prawną. Jeśli TSUE w finalnym wyroku potwierdzi stanowisko z opinii, to można oczekiwać wzrostu liczby pozwów indywidualnych. Nie będzie natomiast żadnej automatycznej zmiany umów – każdy kto chciałby zakwestionować swoją, będzie musiał pójść do sądu i udowodnić brak przejrzystości. Warto dodać, że w międzyczasie w Polsce trwa proces odchodzenia od WIBOR na rzecz nowego wskaźnika WIRON. Już teraz część nowych umów hipotecznych jest oparta o WIRON (który działa inaczej – bazuje na rzeczywistych transakcjach overnight i jest pozbawiony komponentu prognozy). Docelowo do 2027 WIBOR ma zostać całkowicie zastąpiony przez WIRON. Być może banki przyspieszą ten proces, by zminimalizować pole do dalszych sporów – bo trudno będzie zarzucić brak transparentności wskaźnikowi opartego na realnych stopach ON publikowanych jawnie każdego dnia. Na razie jednak zdecydowana większość istniejących kredytów w PLN nadal odwołuje się do WIBOR, więc sprawa TSUE dotyczy milionów umów.

Podsumowując, sprawa WIBOR to ważny wątek dla kredytobiorców, ale wymagający spokojnego podejścia. Nie ma na dziś „afery” porównywalnej ze frankami (gdzie klauzule były ewidentnie abuzywne według sądów). Tutaj w grę wchodzi ocena, czy banki dopełniły obowiązków informacyjnych. Wielu ekspertów wskazuje, że umowy kredytowe zawierają dość standardowe zapisy o zmiennym oprocentowaniu i WIBOR, i że przeciętny konsument mógł nie rozumieć w pełni mechanizmu. Z drugiej strony WIBOR był od lat powszechnie stosowany (w 98% umów złotowych), publikowany oficjalnie – więc argument o jego „niewiadomej” naturze może nie wszędzie się obroni. Czekamy zatem na finalne orzeczenie TSUE i kolejne wyroki krajowe. Kredytobiorcy zainteresowani tą tematyką powinni śledzić wiadomości i – ewentualnie – zasięgnąć porady prawnej, zanim zdecydują się na krok w postaci pozwu przeciw bankowi. Na horyzoncie widać jednak światełko stabilizacji: przeniesienie rynku na WIRON powinno docelowo uczynić nowe kredyty bardziej przewidywalnymi i wolnymi od podobnych wątpliwości prawnych.

Promocje bankowe na wrzesień 2025 – przegląd najciekawszych ofert

Jak można zauważyć z wcześniejszych sekcji, wrzesień 2025 obfitował w różnego rodzaju akcje promocyjne banków. Konkurencja o klienta kredytowego – czy to hipotecznego, czy gotówkowego – sprawiła, że instytucje finansowe prześcigają się w zachętach. Poniżej zebraliśmy w zwięzłej formie najważniejsze rodzaje promocji, z jakich mogli skorzystać kredytobiorcy we wrześniu:

  • Obniżone marże i oprocentowanie w kredytach hipotecznych: Wiele banków obniżyło marże w ofertach specjalnych. ING oferował marże nawet 1,70%, Alior 1,99% w promocji, mBank od 1,86% dla klientów segmentu Intensive – to poziomy niewidziane od dawna. Dodatkowo banki jak PKO BP czy Pekao zastosowały czasowe zniżki oprocentowania stałego (np. -0,2 p.p. na start). Dzięki temu nowi kredytobiorcy mogli uzyskać niższe oprocentowanie niż klienci, którzy brali kredyt jeszcze kilka miesięcy temu.
  • 0% prowizji za udzielenie kredytu: Zarówno w kredytach hipotecznych, jak i gotówkowych, zniesienie prowizji było ulubionym chwytem marketingowym banków. Taka promocja obowiązywała m.in. w mBanku (hipoteczne i gotówkowe), Alior Banku (hipoteczne, standardowo 0% prowizji w promocji), a także przy wielu ofertach gotówkowych online (np. Pekao, Santander Consumer). Brak prowizji oznacza oszczędność zwykle od 1% do nawet 5% kwoty kredytu, więc to mocny argument dla klienta.
  • Promocyjne warunki dla stałych/nowych klientów: Banki segmentowały promocje w zależności od relacji z klientem. Np. Santander i mBank dawali lepsze oprocentowanie stałym klientom (posiadającym konto, wpływy, itd.), aby zwiększyć lojalność. Inne, jak Credit Agricole czy Citi Handlowy, celowały w nowych klientów, proponując im specjalne warunki na start (licząc, że potem zostaną na dłużej). W praktyce warto przed zaciągnięciem kredytu rozważyć, czy nie opłaca się założyć konta w danym banku albo przenieść część usług, jeśli w zamian dostaniemy wyraźnie lepszą ofertę kredytową.
  • Krótkoterminowe akcje typu „Happy Hours”: We wrześniu kilka banków uruchamiało promocje ograniczone czasowo, często dosłownie do paru dni. Przykładem jest wspomniana akcja Credit Agricole „Wrześniowe Happy Days” czy też promocje obowiązujące w wybrane weekendy (banki online potrafią zrobić kampanię „tylko do niedzieli złóż wniosek, a dostaniesz niższą ratę”). Tego typu oferty są intensywnie reklamowane w mediach i mają na celu przyciągnięcie uwagi oraz pilne wezwanie do działania – klient musi szybko podjąć decyzję, co zwiększa szanse banku na pozyskanie leadu sprzedażowego.
  • Bonusy i premie: Choć w kredytach nie tak częste jak w kontach, zdarzały się również promocje z bonusami. Przykładowo, w niektórych bankach można było dostać kilkaset złotych premii na konto po uruchomieniu kredytu gotówkowego powyżej określonej kwoty lub zwolnienie z kilku pierwszych rat (spotykane raczej w sektorze pozabankowym, ale banki też czasem oferują np. „pierwsza rata za 0 zł”). Wrzesień 2025 to przede wszystkim wojna na oprocentowanie i prowizje, mniej na fizyczne bonusy, jednak klient zyskiwał realne pieniądze poprzez niższe koszty kredytu.
  • Ubezpieczenia w promocji: Do kredytów hipotecznych często dodawane są ubezpieczenia (na życie, nieruchomości, od utraty pracy). We wrześniowych promocjach banki czasem obniżały ich koszt – np. oferując tańszą składkę w pakiecie albo rezygnując z jednej z opłat (Alior pokrywał pierwszą składkę na 5 lat w swojej promocji, co jest znaczącym benefitem). W kredytach gotówkowych z kolei zdarzało się, że bank dawał wybór: albo płacisz prowizję, albo wykupujesz ubezpieczenie – i klient mógł skalkulować, co mu się bardziej opłaca.

Tabela: Przykładowe promocje kredytowe – wrzesień 2025

BankProduktPromocyjne warunki
Alior BankKredyt hipoteczny0% prowizji; marża od 1,99% (obniżka o 0,2 p.p.); warunek: konto + ubezpieczenie
ING Bank ŚląskiKredyt hipotecznyMarża od 1,70% w PLN; stałe oprocentowanie 6,23–6,28%; warunek: konto (wpływy 2000 zł) + ubezpieczenie
mBankKredyt hipoteczny0% prowizji; marża od 1,86% (Intensive) lub 1,96% (Active); warunek: konto z wpływami 10 tys./2,5 tys. + pakiet ubezpieczeń
PKO BPKredyt hipoteczny-0,2 p.p. do stałego oprocentowania na start; marża -0,2 p.p. dla kredytów na nowe domy; 0% prowizji (standard w ofercie)
Credit AgricoleKredyt gotówkowyPromocja „Happy Days” – 0% prowizji dla kwot do 50 tys.; obniżone oprocentowanie w okresie promocji
Bank PekaoKredyt gotówkowyOferta online dla nowych klientów: 0% prowizji; oprocentowanie 9,38%; RRSO ~9,8%
Santander ConsumerKredyt gotówkowyPromocja internetowa: oprocentowanie 9,99%; prowizja 0%; RRSO ~10,46% (kod ENERGIA)
VeloBankKredyt konsolidacyjnyRRSO od ~8,8% (dla konsolidacji z zabezpieczeniem hipotecznym); 0% prowizji przy przeniesieniu min. 3 zobowiązań

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ofert banków, wrzesień 2025.

Powyższa tabela ilustruje, jak różnorodne potrafią być promocje – od twardego obniżenia kosztów (marża, prowizja) po wymogi lojalnościowe i krótko trwające akcje specjalne. Dla klienta kluczowe jest, by czytać regulaminy promocji i rozumieć, z czym wiąże się atrakcyjna reklama. Czasami rewelacyjne warunki (np. bardzo niska rata) obowiązują tylko przez pewien okres lub zależą od spełniania kryteriów przez wiele lat (casus mBanku – nie każdy może zapewnić 10 tys. zł wpływów co miesiąc). Niemniej, przy odrobinie wysiłku i porównania ofert można we wrześniu 2025 r. było znaleźć naprawdę korzystne opcje finansowania – znacznie lepsze niż jeszcze rok temu.

Podsumowanie

Wrzesień 2025 okazał się przełomowym miesiącem na polskim rynku kredytowym. Z perspektywy kredytobiorcy zmiany są w przeważającej mierze pozytywne. Kredyt hipoteczny 2025 stał się dostępniejszy – raty stopniały wskutek obniżek stóp i spadku WIBOR, zdolność kredytowa wzrosła dzięki decyzjom RPP i bardziej liberalnemu podejściu KNF, a banki prześcigają się w ofertach i promocjach, by przyciągnąć klientów marzących o własnym M. Również kredyt gotówkowy jest teraz tańszy – oprocentowanie spadło do jednocyfrowego, RRSO ofert promocyjnych bywa niewiele wyższe od 10%, co czyni pożyczki konsumpcyjne bardziej przystępnymi dla gospodarstw domowych. W efekcie obserwujemy wyraźne odbicie popytu: Polacy znów biorą kredyty zarówno na cele mieszkaniowe, jak i na konsumpcję, korzystając z poprawy warunków.

Nie oznacza to oczywiście, że zniknęły wszystkie wyzwania. W tle nadal obecna jest zmienność gospodarcza – inflacja choć niższa, wciąż wpływa na koszty życia; RPP może spowolnić tempo cięć stóp, jeśli zobaczy zagrożenia makroekonomiczne. Nadzór finansowy będzie bacznie przyglądał się, czy jakość portfela kredytowego banków pozostaje dobra przy zwiększonym akcencie na sprzedaż (ważne jest, by w pogoni za klientem nie poluzowano zanadto kryteriów oceny ryzyka). Pojawia się również nowy czynnik niepewności w postaci sporów sądowych o WIBOR, które będą rozwijać się na naszych oczach – ich ostateczny wynik może mieć konsekwencje dla banków i części kredytobiorców. Niemniej jednak obecna sytuacja daleka jest od kryzysowej – można wręcz mówić o normalizacji i powrocie do równowagi na rynku kredytowym po bardzo burzliwym okresie.

Dla obecnych i przyszłych kredytobiorców kluczowe jest, by pozostawać dobrze poinformowanym. Warto śledzić zmiany stóp procentowych i decyzje RPP, by móc w razie czego negocjować warunki kredytu lub skorzystać z refinansowania. Należy zwracać uwagę na komunikaty banków o nowych promocjach – być może nasz bank wprowadzi ofertę, z której grzechem byłoby nie skorzystać (np. obniży marże dla obecnych klientów lub zaproponuje wakacje kredytowe). Osoby planujące zaciągnięcie kredytu powinny dokładnie policzyć swoją zdolność kredytową według aktualnych zasad i nie bać się pytać doradców o szczegóły (np. jaki bufor stóp stosuje bank, czy uwzględnia dochody z programu 800+ na dzieci, itp.).

Wrzesień 2025 pokazał, że rynek finansowy potrafi szybko się zmieniać, a ci, którzy potrafią się do tych zmian dostosować – zyskują. Na stronie Ranking-Kredyty staramy się na bieżąco analizować te zjawiska i dostarczać Wam, czytelnikom, rzetelnych informacji, które pomogą podjąć świadome decyzje kredytowe. Mamy nadzieję, że powyższa analiza przybliżyła Wam aktualne trendy i pozwoliła lepiej zrozumieć, co dzieje się z kredytami w Polsce. Kolejne miesiące z pewnością przyniosą następne zmiany – oby równie korzystne dla kredytobiorców jak te, których świadkami byliśmy w ostatnim czasie. Życzymy udanych decyzji i stabilności finansowej w tych zmiennych, ale obecnie coraz bardziej sprzyjających dla klientów warunkach. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *