„Rządy PiS to po prostu dobre rządy. Niech przemówią liczby” – stwierdził premier Mateusz Morawiecki, podając dane o relacji długu publicznego w relacji do PKB obecnie i w czasach PO-PSL. Ekonomiści uznają to jednak za spore nadużycie i manipulacje. O co chodzi i dlaczego nie warto ufać takim zapewnieniom premiera?
PKB Polski w ostatnich latach
Takie stwierdzenie pojawiło się w mediach społecznościowych premiera. Do wpisu dołączył infografikę pokazującą, że dług publiczny w relacji do PKB w latach 2005-2007, a więc za pierwszych rządów PiS, spadł o 2 punkty procentowe, w latach 2007-2015, czyli za rządów PO-PSL wzrósł, o 7,5 pkt proc., a w latach 2015-2023 – gdy rządzi PiS – spadł o 3,2 pkt proc.
Ekonomiści podkreślają jednak pewną sporą nieścisłość. Spora część długu publicznego została bowiem wytransferowana poza budżet państwa, na przykład do funduszy będących w zarządzie Banku Gospodarstwa Krajowego.
Warto także wspomnieć o rządowym funduszu na wydatki wszelakie, czyli Przeciwdziałania COVID-19. Plan rządu zmienia kilkanaście razy w ciągu roku i nikt o nim nie wie. Wyjątkiem jest administracja publiczna, która sama je tworzy. Co więcej nawet urzędnicy mogą być zdziwieni, ponieważ nawet minister finansów nie ma pojęcia, jak pieniądze są wydawane – podkreślają analitycy.
Wydatki państwa są poza budżetem
Ekonomiści biją na alarm, że słowa Mateusza Morawieckiego mijają się z prawdą. Faktycznie, dług państwa jest na średnim poziomie UE. Jednak nie na tym polega problem. Stworzenie osobnego systemu finansowania poszczególnych ministerstw poza kontrolą budżetową to sytuacja niebezpieczna, mogącą mieć poważne konsekwencje w przyszłości.
Należy więc podchodzić ze sporą dozą nieufności do płomiennych deklaracji premiera. Trzeba pamiętać, że spora część wydatków państwa została przesunięta poza budżet i do długu publicznego się nie wlicza. Kolorowe infografiki mają za zadanie uśpienie czujności obywateli. Ekonomiści nazywają to tworzeniem architektury finansowej na własny użytek rządu.